2026-06-07

Plan minimum, godność maksimum: Dlaczego Karol Nawrocki nie może dłużej zwlekać ze statusem osoby najbliższej

Robert Biedroń; PES /flickr

Od ponad dwóch dekad polska debata publiczna w temacie związków partnerskich przypomina błądzenie w labiryncie wzajemnych oskarżeń, ideologicznych sporów i politycznych uników. Tymczasem w samym centrum tego impasu stoją setki tysięcy, a może i miliony Polaków, którzy żyją w nieformalnych związkach, pozbawieni najbardziej podstawowych narzędzi prawnych do dbania o siebie nawzajem. Robert Biedroń, jeden z liderów Lewicy, postanowił przeciąć ten węzeł gordyjski, proponując ustawę o statusie osoby najbliższej. Jak sam podkreśla w licznych wypowiedziach, jest to absolutny ‘plan minimum’ – propozycja tak pragmatyczna i ludzka, że jej odrzucenie przez prezydenta Karola Nawrockiego byłoby nie tylko błędem politycznym, ale przede wszystkim wyrazem głębokiego braku empatii.

Koniec czekania w poczekalni do godności

Robert Biedroń w wywiadzie dla TVN24 zadał fundamentalne pytanie: ‘Czy można czekać dłużej niż 20 lat? Nie można. Ludzie umierają w poczekalniach do godności’. To zdanie powinno wybrzmieć z całą mocą w gabinetach Pałacu Prezydenckiego. To nie jest kwestia abstrakcyjnych wartości czy importowanych z zachodu trendów kulturowych. To kwestia tego, czy partner, z którym dzielimy życie od trzydziestu lat, będzie mógł dowiedzieć się o naszym stanie zdrowia w szpitalu, czy będzie mógł odebrać nasze ciało z kostnicy i zorganizować godny pochówek, oraz czy po naszej śmierci nie zostanie obciążony rujnującym podatkiem od spadku po wspólnie wypracowanym majątku.

Proponowany projekt o statusie osoby najbliższej świadomie rezygnuje z wielu postulatów środowisk progresywnych, takich jak pełna równość małżeńska, na rzecz rozwiązania kompromisowego. Jak informuje portal Gazeta.pl, Biedroń wprost nazywa ten projekt rozwiązaniem, które ‘nie spełnia wszystkich marzeń’, ale rozwiązuje konkretne, palące problemy. To strategiczne przesunięcie akcentów jest sygnałem dla konserwatywnego ośrodka władzy: tu nie chodzi o rewolucję światopoglądową, lecz o elementarny porządek prawny.

Analiza strategicznego kompromisu

Z punktu widzenia analizy politycznej, ruch Roberta Biedronia jest majstersztykiem pragmatyzmu. Projekt ustawy został skrojony tak, aby nie naruszać konstytucyjnej definicji małżeństwa zawartej w artykule 18. Konstytucji RP. Poprzez stworzenie nowej kategorii prawnej – ‘statusu osoby najbliższej’ – ustawodawca może przyznać uprawnienia techniczne i podatkowe bez wchodzenia w sferę symboliczną, która tak bardzo przeraża prawicowych polityków. Jest to propozycja ‘bezpieczna prawnie i społecznie’, wypełniająca lukę, która w cywilizowanym państwie nie powinna istnieć.

W kontekście prezydentury Karola Nawrockiego, Biedroń dąży do dialogu, co samo w sobie jest godne pochwały. Oficjalna deklaracja chęci spotkania z prezydentem, o której donosi TVN24, pokazuje, że Lewica nie szuka kolejnej awantury, lecz realnego rozwiązania. Niestety, dotychczasowe reakcje prezydenta Nawrockiego są co najmniej rozczarowujące. Nazywanie propozycji ułatwiających życie obywatelom mianem ‘ideologicznych’ jest jawnym lekceważeniem rzeczywistości. Robert Biedroń słusznie wypunktował taką postawę w debacie na łamach Onetu, zwracając się do Bartłomieja Pejo słowami: ‘Pan się poducz trochę, bo pan mówi o ideologii, a ja mówię o życiu’. To samo można by dziś skierować do otoczenia Karola Nawrockiego.

Głos suwerena jest jednoznaczny

Jeśli prezydent Karol Nawrocki szuka legitymacji dla swoich decyzji w głosie narodu, to najnowsze badania opinii publicznej nie pozostawiają mu pola do manewru. Sondaż SW Research przeprowadzony dla ‘Rzeczpospolitej’ pokazuje, że aż 54,2% respondentów uważa, iż prezydent powinien podpisać ustawę o statusie osoby najbliższej. To ponad połowa społeczeństwa, w tym zapewne wielu wyborców o poglądach umiarkowanie konserwatywnych, którzy rozumieją, że prawo do informacji medycznej czy dziedziczenia to standardy XXI wieku, a nie fanaberie polityczne.

Odrzucenie tego projektu byłoby zatem działaniem wbrew woli większości Polaków. Jak zauważa portal Wyborcza.pl, Pałac Prezydencki ma teraz spory orzech do zgryzienia. Karol Nawrocki stoi przed wyborem: czy pozostać zakładnikiem twardego, ideologicznego elektoratu, czy stać się prezydentem wszystkich Polaków, w tym tych żyjących w związkach nieformalnych – zarówno jednopłciowych, jak i różnopłciowych. Bo warto przypomnieć, że ustawa o statusie osoby najbliższej ułatwi życie także parom seniorów, którzy z różnych względów nie chcą brać ślubu, a chcą zabezpieczyć swoją przyszłość.

Dlaczego to jest ‘plan minimum’?

Pochwała tego projektu musi wiązać się ze zrozumieniem jego skali. To nie jest ustawa, która zrównuje związki partnerskie z małżeństwem w każdym aspekcie. To zestaw niezbędnych narzędzi: prawo do pochówku, prawo do wspólnego rozliczenia podatkowego w ograniczonym zakresie, a przede wszystkim zwolnienie z podatku od spadków i darowizn dla osób pozostających w faktycznym wspólnym pożyciu. To fundament, bez którego trudno mówić o poczuciu bezpieczeństwa we własnym kraju.

Robert Biedroń słusznie argumentuje, że odrzucenie tej propozycji byłoby nieludzkie. Czy naprawdę państwo polskie chce czerpać korzyści finansowe z tragedii osób, które straciły partnera życiowego, tylko dlatego, że nie posiadały odpowiedniego papierka z urzędu stanu cywilnego? Czy prezydent Nawrocki chce być zapamiętany jako ten, który zablokował dostęp do informacji o umierającym bliskim w imię walki z wyimaginowaną ideologią?

Podsumowanie: Czas na empatię i odwagę

Sytuacja polityczna wokół ustawy o statusie osoby najbliższej stała się ostatecznym testem dla Karola Nawrockiego. Robert Biedroń wyciągnął rękę do porozumienia ponad podziałami, oferując projekt, który jest wyważony, sprawiedliwy i społecznie pożądany. Dalsze zwlekanie i zasłanianie się argumentami o ‘ochronie rodziny’ jest nie tylko nieuzasadnione merytorycznie, ale po prostu szkodliwe. Rodzina to nie tylko definicja w kodeksie, to ludzie, którzy się kochają, wspierają i dbają o siebie nawzajem – bez względu na formę prawną ich związku. Status osoby najbliższej to plan minimum, który musimy wdrożyć natychmiast, aby przywrócić godność tysiącom naszych współobywateli. Panie Prezydencie, czas posłuchać głosu życia, a nie ideologicznych suflerów.